Takie pytanie mi się nasuwa, gdy zaczął się gruntowny upadek Systemu Ubezpieczeń Społecznych.
Nie tak dawno rozmawiałem ze starszym człowiekiem już na emeryturze, który krytykował wszystkie głosy, które atakują Premiera Tuska i jednocześnie pochwalał politykę obecnego rządu pod tytułem „Tu i Teraz”.
Ów starszy człowiek nie zdaje sobie sprawy, że w 2020 roku może mieć realnie bardzo mocno pomniejszoną własną emeryturę, co już się dało przeprowadzić prawnie na przykładzie cywilnych funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa. Po zgłoszeniu do Trybunału Konstytucyjnego wątpliwości czy owe prawo jest zgodne z konstytucją, stwierdzono, że zmniejszenie praw nabytych (emerytury)jak najbardziej zgodne jest. Rząd PO zrobił to z powodu chęci załatania w ten sposób przynajmniej części swoich dziur budżetowych i by sypnąć kasą, żeby „żyło się lepiej”. Skoro raz prawnie dało się pomniejszyć emerytury, to drugi raz także się da zrobić „wszystko zgodnie z prawem”.
Przypuśćmy, że PO wygra kolejne dwie tury wyborów i będzie rządzić dalej. W latach 2018-2025 nie będzie już miał kto pracować na emeryturę tego starszego człowieka, bo będzie więcej ludzi starszych w wieku emerytalnym niż młodych pracujących. Obecnie na każdego emeryta pracuje 1,5 obywateli. Natomiast jeszcze w latach 60 na jednego emeryta pracowało 6 osób. Wkrótce będzie to jeden do jednego i jeszcze gorzej. I co wtedy będzie? Nie trudno zgadnąć.
Rząd ma kilka wyjść, z tego dwa dla polityki PO będą bardziej prawdopodobne ze względu na ich pro socjalistyczną politykę i zasady, które stosują obecnie, czyli „trzeba się nakraść”.
Pierwszy wariant to zmniejszenie emerytur, co da się zrobić i TK orzeknie znowu, że wszystko jest zgodnie z prawem. Wtedy jestem ciekawy, czy wiara tego człowieka w uczciwość i mądrość jego ulubionej partii się nie załamie, gdy oni zaczną kraść część pieniędzy z jego wypracowanej i tak niedużej emerytury.
Warto przypomnieć, że to co nas czeka za 9-14 lat jest już w Grecji i tamtejszy rząd już zmniejszył emerytury (obecnie o 10%, ale w przeciągu kilkunastu miesięcy planowanie jest obniżenie o kolejne 10%), wydłużył wiek emerytalny i podniósł jeszcze bardziej podatki, przy czym domaga się nowych korzystnych pożyczek od banków niemieckich i francuskich oraz pomocy finansowej (taka pomoc, czyli „pusta obietnica” ma być oczywiście odwzajemniona przez Grecję w przypadku gdyby inne kraje miały takie kłopoty).
W takim przypadku podwyższenie wieku emerytalnego w Polsce musi sięgnąć do 70 lat dla większości, tylko uprzywilejowani nie będą tym nakazem objęci (np. górnicy, lekarze). Przy czym nasili się propaganda, żeby ludzie starsi nie byli obciążeniem (jak to już pani poseł Joanna Micha z PO określiła publicznie – że nie powinno się ich leczyć) i żeby mieli prawo do „godnej śmierci”. Tak jest np. w Holandii, gdzie przez aborcje rodzi się mniej dzieci i dzięki propagowaniu eutanazji wielu naiwnym starszym ludziom poprzewracało się w głowach wierząc w „jakość życia” i decydując się na prawne morderstwo na życzenie. A jeśli chodzi o starców nie mogących np. podjąć takiej decyzji, to już lekarze mogą decydować bez zgody rodziny, czy dalej ma leżeć w szpitalu i narażać na koszty państwo, czy może „pomóc” państwu w pozbyciu się obciążenia dla systemu emerytalnego.
Skoro w Holandii jest to możliwe, to i w Polsce też może się tak stać. Tyle tylko, że rozbudowany socjalizm w Holandii także żyje dzięki pracy emigrantów, w tym dużej społeczności muzułmańskiej, która gardzi cywilizacją śmierci Holendrów.
W Polsce nie przyjadą pracować za grosze ani Ukraińcy, ani Białorusini czy Chińczycy, bo oni wolą pracować za większe pieniądze w Niemczech, Francji czy Anglii.
Wariant drugi będzie się opierał na całkowicie czymś przeciwnym i nie mam złudzeń, że jeśli ktoś to przeprowadzi, to nie socjaliści z PO . Tutaj stopniowo likwidujemy ZUS i przejmujemy wzór z USA, gdzie nie ma tak szkodliwej instytucji jak ZUS. Przy czym obniżamy podatki, PIT, CIT i niektóre likwidujemy np. takie jak oplata paliwowa i akcyza, w szczególności na paliwo oraz podatek VAT na produkty dziecięce (PO podniosła VAT na produkty dziecięce o 15%!). Likwidujemy, żeby wychowujący dzieci rodzice nie byli dodatkowo karani, co ma miejsce obecnie. Obniżamy bardzo mocno VAT również na pozostałe produkty.
Pieniądze na renty i emerytury po likwidacji ZUS będą wypłacone poprzez prywatyzację nieruchomości i firm nie mających charakteru strategicznego dla państwa polskiego.
Tylko tyle, że będą to dokładnie te same pieniądze, które tym ludziom zabrało krwiożercze socjalistyczne stworzenie zwane III RP, a nie jakieś 70% zarobków (jak obecnie jest wypłacane).
Z prywatyzacji także spłacimy choć cześć naszych długów, ograniczenie biurokracji sprawi szybką poprawę PKB.
Oczywiście niezbędne jest funkcjonowanie państwa w wersji nocnego stróża, czyli utrzymanie takich finansów z podatków, żeby funkcjonowały przede wszystkim policja, wojsko, straż pożarna. Inne sfery, takie jak służba zdrowia czy np. PKP powinny zostać w całości sprywatyzowane w taki sposób, żeby nie dopuścić do monopolu jednego właściciela, który nie miałby żadnej konkurencji
W dodatku zakazujmy całkowicie aborcji, bo obecnie w Polsce wg danych organizacji Pro Life zabija się około 500 nienarodzonych dzieci rocznie. W tym przypadku więcej niż połowa urzędników, stopniowo zwalniana, po czym włącza się już w naturalny obieg wolnej gospodarki i zaczyna tam normalnie funkcjonować.
Warto zaznaczyć, iż obecny przerost administracji stwarza bardzo silny proces hamulcowy dla przedsiębiorstw. Często się słyszy, żeby coś załatwić pomyślnie dla firmy, to trzeba albo mieć kogoś w rodzinie, albo dać łapówkowe. Bardzo wielu urzędników to ludzie, którzy nie dostali się w sposób proceduralny na swoje stanowiska, ale po znajomości. Oczywiście często się widzi i słyszy, iż na czterech urzędników w biurze, to tylko jedna osoba jest sprawna i kompetentna, która sama musi za te pozostałe trzy osoby pracować, ponieważ oni dostali się poza obiegiem i często poza „mocnymi plecami” nic nie potrafią.
Najważniejsze jest jednak także powrócenie do „ustawy Wilczka” o wolności gospodarczej i zniesienie urzędniczej tyrani tysiąca pozwoleń i koncesji na działalność gospodarczą. To mocno pobudzi gospodarkę i w tej gałęzi zlikwiduje korupcję urzędniczą, dzięki której ludzie zaczną zarabiać i nie będą oddawać haraczu na ZUS, gdzie pro zusowscy politycy dają im za to obietnice, że kiedyś im oddadzą część tych pieniędzy.
Wracając jeszcze do obecnej sytuacji, warto zwrócić uwagę jak Tusk ze swoją mafią robią kolejne skoki na naszą kasę.
Pod koniec ubiegłego roku została uchwalona przez sejm ustawa pt. kredyt z odwrócona hipoteką. Warto zwrócić uwagę, że jest to przeddzień bankructwa systemu emerytalnego. Kredyt z odwróconą hipoteką to sprawne narzędzie dokonania zmiany stosunków własnościowych i jest on adresowany do osób w wieku emerytalnym 60 lat. Oznacza, to, że ludzie posiadający nieruchomości, mający ciężką sytuację finansową mogą zwrócić się do banku i oddać swoje np. mieszkania za jednorazową zapłatę lub przelewy w miesięcznych transzach. Oczywiści nie będzie to cena rynkowa tych mieszkań, ale jakieś 50,40,30% bo emeryci oczywiście będą do końca życia mieszkać w swoich nieruchomościach, a po ich śmierci zgodnie z umową banki owe lokale przejmą.
Warto też zwrócić uwagę, że od jakiegoś czasu w PO są prowadzone prace nad ustawą o podatku katastralnym, który jest opodatkowaniem nieruchomości, np. 10% ceny rynkowej mieszkania rocznie trzeba będzie zapłacić państwowej mafii.
Nawet 1% ceny rynkowej rocznie spowoduje, iż skutecznie ten haracz uderzy w rodzącą się klasę średnią (w Polsce klasie średniej ukręcono łeb w latach 90-tych ustawą Balcerowicza), a także spowoduje, że zwłaszcza emeryci, których nie będzie stać na opłacenie tego 1%,2% czy 5%, masowo korzystać będą z kredytu z odwróconą hipoteka, co bardzo istotne nabije kasy „lichwiarskiej międzynarodówce” i to zagranicznym właścicielom banków (większość banków w Polsce nie należy do nas). Nasuwa się zatem pytanie, czy w wśród tych przekrętów Tuska, jakie zrobił (np. katarski inwestor – sprzedaż stoczni, afera hazardowa), ten przekręt będzie największy? Tego nie wiem, ale jedno wiadomo na pewno, że wdzięczność banków będzie duża!
Dalej zwróćmy uwagę, że we wrześniu 2011 roku rząd PO przelał także na bieżące emerytury kasę z Funduszu Rezerwy Demograficznej. Czym jest ten fundusz? Jest to zabezpieczenie przed pogorszeniem sytuacji pomiędzy emerytami a ludźmi płacącymi składki na obecne wypłacane renty i emerytury.
Podsumowując już to wszystko. Polska obecnie zmierza do bankructwa (nasz dług na dzień dzisiejszy to około 833mld zł – w tym 300 mld zł zaciągnął Donald Tusk przebijając w zadłużeniu wszystkich poprzednich premierów w III RP), a ostatnie bankructwo systemu ekonomicznego nastąpiło w latach 80. Wyjściem z bankructwa okazała się reforma systemu państwa w takim kierunku, żeby na nowo ograbić obywateli, a zwieńczeniem tego była m. in. „ustawa o uporządkowaniu stosunków kredytowych”. Wprowadzała ona tzw. „zmienną stopę oprocentowania” kredytów. Jeśli, na przykład, umowa z bankiem opiewała na 4% rocznie, to zmienna stopa oprocentowania sięgała 40% miesięcznie. Stawiało to kredytobiorców w bardzo trudnej sytuacji, często na granicy bankructwa. Ale na tym nie koniec, bo jednocześnie, dla symetrii, Leszek Balcerowicz wprowadził wysokie oprocentowanie lokat terminowych w bankach komercyjnych. Sięgały one nawet 100 %. Trzecim elementem tej operacji było zamrożenie kursu walutowego, za dolara płacono 9,5 tys. złotych.
W ten sposób uruchomiony został osobliwy przepływ pieniędzy. Kredytobiorcy – a warto pamiętać, że w tamtym okresie kredyty brali bogatsi chłopi i drobni przedsiębiorcy, a więc zalążek przyszłej polskiej klasy średniej – więc ci kredytobiorcy byli bezlitośnie drenowani przez banki przy pomocy opisanej już zmiennej stopy oprocentowania. A co się dalej działo z wydrenowanymi w ten sposób pieniędzmi? Otóż finansiści, głównie ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, przyjeżdżali do Polski z dolarami, wymieniali je po 9,5 tys. zł za sztukę, pieniądze umieszczali na lokatach, a po upływie roku – odbierali je w ilości dwukrotnie powiększonej, wymieniali je na dolary po tym samym kursie 9,5 tysiąca złotych i zadowoleni wracali do domu. Potem nawet słychać było, że chcieli przyznać Leszkowi Balcerowiczowi Nagrodę Nobla. Specjalnie mnie to nie dziwi, bo i ja byłbym mu wdzięczny, gdyby zorganizował mi takie „alimenty”
Polacy, którzy obecnie mają kredyty narażeni są na to, iż w sytuacji kryzysowej rząd może powtórzyć coś na kształt ustawy o uporządkowaniu kredytowym. Jeśli ktoś nie wie co się działo w roku 1990, to niech zapyta rodziców. Na pewno ludzie mający dzisiaj kredyt na 20 czy 30 lat mają pętlę na szyi. Jeśli ktoś jest naiwny i myśli, że Donald Tusk zakończy wszystko wesołym oberkiem, to niech tak myśli dalej, bo za naiwność się płaci i to słono.

